Dziś wieczór bardzo intensywny bo zaplanowaliśmy wypad na mecz Mistrzostw Europy do lat 21. Adi, Michał, Paulinka i dwóch tatusiów pomimo niesprzyjających warunków, na meczu zjawili się tuż przed pierwszym gwizdkiem. Gra mogła się podobać bo w drugiej połowie oglądaliśmy trzy bramki strzelone przez reprezentację Niemiec. Dodam tylko, że dzieci są fanami drużyn z bundesligi więc z wiadomych przyczyn kibicowali właśnie tej drużynie. Poniżej zdjęcia ze stadionu Cracovii.
Do domu wróciliśmy o północy by następnego dnia wstać rano wyspanym na 8.00 do szkoły. :)






Co? Colę piję!!! Zaraz zwariuje!!!
OdpowiedzUsuńAutorem posta jest oczywiście Paweł, żeby przypadkiem ktoś nie pomyślał, że ja Katarzyna byłam na meczu ;-D
OdpowiedzUsuńto było neasty a nie cola!
OdpowiedzUsuńCzyli mniejsze zło, ale nadal zło. Czyli woda + 7 łyżeczek cukru ;-)
Usuńhttp://co-my-jemy.blogspot.com/2013/07/nestea-lemon.html
no to mi ulżyło bo Adrian pił brzoskwiniową ;)
OdpowiedzUsuń