ZALETY KOMPOSTOWANIA BEZPOŚREDNIO NA RABATACH

 


Artykuł pochodzi ze strony: https://ogrodniczaobsesja.pl/2018/02/6-zalet-kompostowania-bezposrednio-na-rabatach-post-troche-o-oszczedzaniu.html

Link do artykułu

Zalety:

1. Oszczędność czasu i energii
Oszczędzamy ten czas, który byśmy spędzili na przerzucaniu ziemi kompostowej z jednego miejsca na drugie. Oszczędzamy też swoje siły.
2. Przyciągnięcie pożytecznych żyjątek od razu na rabatę, czyli np. dżdżownice będą działać w tym miejscu, w którym uprawiamy sobie warzywka, a nie gdzieś w rogu działki, gdzie żadna roślina nie ma z nich pożytku.
3 Nie tracimy cennych składników kompostu, czyli np. azot nam się nie ulatnia w ciągu tych kilku miesięcy tworzenia się kompostu, a zostaje tam, gdzie wyrzucimy odpadki; czyli np. jak w przypadku przykładu z fasolką szparagową – rośliny od razu korzystają.
4. Oszczędzamy na nawożeniu, bo gnojówką możemy podlać rzadziej wiedząc, że dopiero wysypaliśmy pod krzaczkiem trochę odpadków.
5. Oszczędzamy miejsce w ogrodzie, które byśmy przeznaczyli na kompostownik. W małych ogrodach może mieć to szczególnie duże znaczenie.
6. Oszczędzamy pieniądze – tak, te trochę grosza, które się wydało na plastikowy bądź drewniany pojemnik, też oszczędzamy.

O czym trzeba pamiętać? 

-> odpadki warto przykryć, np. warstwą węglowej ściółki – sianem, słomą, suchą trawą, lub ją po prostu lekko z nią wymieszać. Jeśli nie mam takiej możliwości, to nie przysypuję i też się nic nie dzieje.
-> świeże odpadki przyciągają ślimaki, zauważyłam to w zeszłym roku. Z drugiej strony, jeśli ślimaki będą skupione na odpadkach, to mogą mniej się interesować warzywami – zasada odwrócenia uwagi.
-> jak ktoś ma problem estetyczny z wysypywaniem odpadków na grządki, no to trzeba o tym pamiętać 



Inne pomysły czytelników:

Ja układałam kiedyś trawę dookoła drzew, później łączyłam trawę z kuchennymi resztkami. Drzewa pięknie rosły i owocowały. Trzeba pamiętać aby nie wysypywać blisko pnia.

Zimą rozkładają się dość długo ale latem znikają w oka mgnieniu , nie gniją nie śmierdzą zazwyczaj znikają w ciągu tygodnia na działkach z bogatym edafonem. Świetny sposób stosuję od lat. irek

W sezonie, gdy wszystko kiełkuje i rośnie w ogródku nie mamy miejsca na kompostowanie na poletkach, ale po zakończeniu tuż po zbiorach dla poprawy żyzności gleby, wzmocnienia chłonności wilgoci, poprawienia zdrowotności gleby (im więcej żywych stworzeń typu dżdżownice etc. tym gleba zdrowsza, żywsza) kopię dołki i zasypuję je liśćmi, odpadkami organicznymi z ogrodu i z kuchni, okrywami zimowymi, gałązkami oraz świeżym letnim kompostem z wierzchu kompostownika. Czekam na deszcze i zasypuję a na to sieję koper gdyż wczesną wiosną mam zbiór świeżego na suszenie, a po nim sadzę warzywa typu pomidory, ogórki, zioła etc. Niestety latem brak miejsca na poletkach na kompostowanie, gdyż mam obsiane i używam wtedy kompostownika. Pomysł jest dobry, ale ze względu na sąsiadów i kobiety, które lubią swój porządek, wolę na poletkach zasypywać glebą, by nie drażnić oczu estetyką naturalną. Trochę mi ciężko byłoby się przełamać i wytłumaczyć osobom postronnym.


Ja od lat sypałam skoszoną trawę gdzie się dało, głównie pod drzewa i krzewy owocowe, ale też pod duże byliny (np. funkie), co wydawało mi się najlepszym rozwiązaniem w sytuacji: słaba ziemia+brak czasu na pielenie. Później doszłam do wniosku, że kiedy chcę założyć nową rabatę, lepiej jest wysypać dużo ściółki i poczekać aż robalki odwalą ciężką pracę za mnie.
Nie wysypywałam odpadków bezpośrednio pod rośliny, ale często na wiosnę wrzucałam nieprzerobiony "zimowy" kompost do wysokiego zagonu, przykrywałam cienką warstwą ziemi i siałam/sadziłam warzywa. Wywalanie odpadków na grządki kusi, ale też boję się ślimaków i tak bardzo uciążliwych.
Za to wykorzystuję zużyty koci żwirek bentonitowy, kiedy sadzę drzewa, krzewy, byliny itp. dosypuję go do dołka, bo poprawia strukturę mojej piaszczystej gleby i retencję wody. Teraz mam zamiar zrobić rabatę pod wielkimi dębami, które wszystko wyciągają i chcę całe "dno" wysypać warstwą żwirku, dopiero na to dać ziemię liściową.
Tej jesieni zgromadziłam też wszystkie liście (poza tymi spod orzecha) których są kosmiczne ilości, bo mamy osiem wieeelkich dębów, sześć brzóz, drobnicy nie liczę. Zazwyczaj upychałam ile się da w kompostownikach (4 x m3), a reszta trafiała do lasku za płotem, gdzie dziki wybierały żołędzie i inne pyszności. Teraz zachłannie to przechowałam, chcę rozdrobnić kosiarką i ściółkować wszystko jak leci, żeby nie obrastało chwastem, a także produkować ziemię liściową w ilościach (może) wystarczających. Od lat używam też gnojówek roślinnych robionych metodą ratafii – czyli co właśnie rośnie, trafia do balii. Najpierw pokrzywy i mlecz, (dają dużo azotu akurat na start roślin), później żywokost (potas dla kwiatów i owoców), skrzyp przeciwko chorobom i wrotycz przeciwko szkodnikom.

 
#DZIAŁKA, kompostowanie

Komentarze